61 dni do Czempina – raport z przygotowań
Mamy poniedziałek, 9 marca 2026. Wielu podopiecznych jest już na ostatniej prostej do wiosennych startów biegowych, inni są w środku przygotowań do triathlonu na pełnym dystansie, jeszcze inni po prostu dbają o formę. Czas na krótkie podsumowanie ostatnich miesięcy – jak nam idzie i co przed nami.
Nasza społeczność – wspólne treningi
Od początku roku udało się zorganizować kilka wspólnych treningów. To coś, co bardzo lubię – trenowanie razem daje zupełnie inną energię niż samotne kilometry.
Ekipa PaceLab przed trailem w Ameroengen – 7 osób, śnieg i lód na trasie
11.01.2026 – Trail w Ameroengen
Zdecydowaliśmy się na wspólny bieg trailowy w Ameroengen: 21,1 km i około 300 m przewyższeń. Coś dla odmiany od łupania kilometrów po asfalcie – trochę miękkiej nawierzchni, więcej bodźca siłowego. Idealnie na ten etap przygotowań.
Co w Holandii zdarza się bardzo rzadko – zasypało śniegiem. W dniu biegu, jak się okazało na miejscu, prawie cała trasa była oblodzona. Bieg był wyjątkowo trudny i niebezpieczny.
Podzieliliśmy się na grupy mniej więcej równe poziomem i zaliczyliśmy fajny trening. Zebraliśmy się w 7 osób. Niestety nie obyło się bez problemów – u dwóch osób ten „trening” pozostawił ślad na trochę dłużej. Bez poważnej kontuzji, ale dyskomfort był przez kolejny tydzień.
Dla mnie był to super trening. Lubię takie wyrypy dla odmiany.
01.03.2026 – Long 30 km w Berkel en Rodenrijs
Kolejne spotkanie – tym razem długi bieg 30 km dla większości przygotowujących się do maratonu w Rotterdamie. Startowało nas 6 osób.
30 km w Berkel en Rodenrijs – wiało okrutnie, ale daliśmy radę
Większość pobiegła z „roboty”, traktując tę 30-tkę jak niedzielnego longa. Założenia były różne. Ja poprowadziłem jednego z chłopaków tempem 3:46 min/km. Przetestowaliśmy jedzenie startowe i tempo.
Reszta drużyny również testowała – czy to odżywianie, wystawienie na zmęczenie mięśniowe i psychiczne (wiało okrutnie, biegnąc bez grupy było ciężko), czy po prostu long w odpowiednim tempie.
Nie obyło się bez tzw. bomby, ale i też radości. Amplituda wrażeń jak zawsze na długich treningach.
Po 30 km – zmęczeni, ale zadowoleni
Dla mnie był to fajny trening tlenowy. Trochę szybciej niż zazwyczaj biegam długie biegi. Mimo tak małej różnicy w km i tempie, nogi dały o sobie znać przez kolejne dni. Był to mocny tydzień treningowy z mocną biegową końcówką.
Stadion w Maasdijk – trening interwałowy
Kolejne spotkanie treningowe, tym razem na stadionie w Maasdijk. Zebraliśmy się w 7 osób, co mnie bardzo cieszyło. Był to tydzień dla większości po 30-tce, a więc nogi beton.
Wiesiek w akcji – pierwszy raz w tym roku tak słonecznie i ciepło
Pogoda dopisała – pierwszy raz w tym roku tak słonecznie i ciepło. Było 18°C, idealnie na trening interwałowy.
15.03.2026 – CPC Den Haag
W przyszłą niedzielę będzie pierwszy sprawdzian dla wielu z nas. Jedziemy do Den Haag w 8 osób. Będziemy startować na każdym z dostępnych dystansów – od 5 km do 21,1 km.
Cele są różne: od bicia życiówek, przez powroty po chorobie, po sprawdzenie aktualnej formy. Więcej szczegółów napiszę po samych zawodach.
Moje przygotowania – droga do Czempina
Tyle o naszej społeczności. Teraz o tym, jak idą przygotowania u mnie.
Mój główny cel to mistrzostwa Polski w duathlonie w Czempiniu 9 maja 2026. Po drodze kilka startów, a po Czempiniu jeszcze Ironman w Tours (14 czerwca).
Prowadzenie grupy podczas 30 km – forma w budowie
Plan startowy – pierwsza część 2026
Jak to wygląda?
Po maratonie w Maladze złapałem chwilę oddechu treningowego. Dwa tygodnie naprawdę luźnego trenowania, a potem zaczęła się stopniowa praca, która ma zaowocować w Czempiniu.
Mierzę wysoko i wiem, że jest to w moim zasięgu. W zeszłym roku byłem na mistrzostwach świata w Alsdorf i zdobyłem 5. miejsce overall. W Czempiniu chcę powalczyć o medal mistrzostw Polski.
Po nowym roku wszedłem typowo w trening triathlonowy ze wskazaniem na duathlon. Po drodze bywało lepiej i gorzej – jak to u kogoś, kto trening wrzuca między pracę, rodzinę i obowiązki domowe.
Po drodze zaliczyłem trochę treningu bez zegarka, ponieważ stary się popsuł – ale o tym już napisałem w poprzednim wpisie.
Ostatnimi czasy jestem trochę znużony treningiem. Ciężkie jednostki progowe i VO2 – zarówno na rowerze, jak i na biegu – mocno drenują organizm. Ale to jest normalne na tym etapie przygotowań. Świeżość i moc mają być na maj i czerwiec, nie na marzec. Forma jest w budowie.
Do tej pory udało się trenować bez jakiejkolwiek choroby, co jest bardzo dobrą wiadomością. Ciągłość treningowa zachowana.
Szczegóły z podziałem na dyscypliny
Pływanie
W styczniu miałem duży kryzys – byłem bardzo zniechęcony. Na szczęście popsuł się zegarek i zmieniłem podejście. Zero patrzenia na czas, koniec łupania ćwiczeń technicznych. Czas na kraula.
Skupiam się na tym, żeby złapać opór w wodzie i przesuwać się dzięki mięśniom czworobocznym oraz rotacji z biodra. Coraz lepiej rozumiem, o co chodzi z tą „kotwicą”. Teoria – teorią, tutaj jestem na o wiele wyższym poziomie niż faktycznie pływam. Trzeba to po prostu poczuć, a żeby to zrobić, trzeba dużo pływać.
Niestety u mnie z tym krucho. Pływam 2x w tygodniu – wtorek i czwartek. Jest jak jest w Holandii i to ja muszę się dostosować do dziwnej polityki otwarcia basenów.
Rower
Tutaj wzrosła zdecydowanie intensywność. Pojawiły się jednostki FTP, VO2, progu tlenowego. Sukcesywnie wzrasta też objętość. Wszystko cierpliwie i mozolnie kręcone na trenażerze.
W lutym byłem na bikefittingu po 1,5 roku przerwy. Duża zmiana w pozycji – jestem o wiele bardziej wysunięty do przodu, bardziej zwinięty. Nowe siodełko ISM PN 3.1 siadło idealnie. Zmiana korb na krótsze, tarcza na większą. Ale o tym w osobnym poście.
W zeszły piątek pierwszy raz wyjechałem na zewnątrz w tym roku. Cudownie było pojeździć. To moja ulubiona dyscyplina. Rower był 3x w tygodniu, teraz 4x licząc zakładki.
Bieg
Po mini roztrenowaniu biegowym podkręciłem obroty. Główny cel to zrobić zapas prędkości do startu na 5 km w Hadze i przesunąć maksymalnie progi mleczanowy i tlenowy.
Na stałe w planie zagościły intensywności LT1, LT2, VO2. Oczywiście z głową, wszystko opakowane treningiem tlenowym. Świeżości nie ma, ale przyjdzie w odpowiednim momencie. Biegam 4x w tygodniu licząc zakładki.
Trening zakładkowy (bricks)
Tutaj ruszyłem już od stycznia, jeśli chodzi o przejście z biegu na rower. Bieg zazwyczaj do intensywności progu tlenowego, później rower w zależności od potrzeb – rozwijałem VO2 czy FTP.
Od dwóch tygodni doszedł drugi trening zakładkowy – rower-bieg. Długą jednostkę rowerową z zadaniami zamykam biegiem maksymalnie na progu tlenowym lub minimalnie powyżej. To kluczowy element przygotowań do duathlonu.
Trening siłowy
Do 1 marca kontynuowałem trening typowo siłowy – duże obciążenia, pełny zakres ruchu z kontrolą i niska ilość powtórzeń. Przykładowe ciężary: 110 kg martwy ciąg, 100 kg hip thrust, 75 kg przysiad, 22 kg płaszczkowaty. Ale to tylko wycinek – ćwiczeń było więcej.
Teraz przeszedłem na bardziej dynamiczne ćwiczenia, ale objętość się zmniejszyła. Siłownia ma chronić mnie przed kontuzją i utrzymać siłę, dodając nutkę dynamiki. Głównie chodzi o to, żeby siłownia nie przeszkadzała w bieganiu i kolarstwie. Chcę być szybki i mocny na rowerze, a nie być mistrzem fitness.
Trening siłowy 2x w tygodniu. Oddzielnie core w poniedziałek po zakładce – jakieś 15 minut, i oddzielnie tradycyjna siłownia we wtorek.
Mobilność
Tutaj bez zmian. W pracy, w miarę możliwości, robię mobilność. Nic spektakularnego, ale systematycznie.
Podsumowanie
Tak to wygląda na chwilę obecną. W niedzielę zaczynam sezon startowy. Mam nadzieję z dobrym czasem, a jak nie? Trudno – mam tych startów sporo.
Najważniejsze to czerpać radość i przesuwać swoje granice.
Bieg na 5 km to idealny start, żeby tę granicę ruszyć. 61 dni do Czempina – odliczanie trwa.


